Piraci z Karaibów 2 - Davy Jones [Hans Zimmer]
Player audio w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
Komentarze (14)
Piękne.
Stromy skalisty brzeg Norwegii. Uciekając przed sztormem, do zatoki wpływa statek Dalanda, który mieszka w pobliżu. Za nim wpływa statek pod czerwonym żaglami. Daland, ojciec Senty, licząc na skarby Holendra, obiecuje mu rękę córki i wiedzie do domu.
Akt II
Senta, jako córka norweskiego żeglarza, od dawna żyła opowieściami o nieszczęśliwym tułaczu. Choć o jej rękę zabiega myśliwy Eryk, nieustannie marzyła o holenderskim kapitanie i wielkiej miłości. Czuła się powołana do wypełnienia tego zadania i uwolnienia od przeznaczenia nieszczęsnego żeglarza. Kiedy Ojciec wprowadza do domu nieznajomego, Senta, wiedziona przeczuciem, od razu rozpoznaje w nieznajomym legendarnego żeglarza. Przysięga mu wieczną wierność i tym samym kres jego tułaczki.
Akt III
Marynarze Dalanda świętują szczęśliwy powrót do domu. Zapraszają do wspólnej zabawy żeglarzy ze statku Holendra. Na statku panuje jednak upiorna i złowieszcza cisza. W końcu pojawia się na nim duch, który napawa przerażeniem norweskich marynarzy.
Tymczasem Erykiem, który ujrzał we śnie Sentę u boku Holendra, targają złe przeczucia. Chce odwieść dziewczynę od szalonego pomysłu. W rozmowie przypomina jej o wyznanej mu kiedyś miłości. Holender, który również zapłonął miłością do Senty, jest przypadkowym światkiem tej dramatycznej rozmowy. Posiane ziarno niepokoju i wątpliwości szybko zaczyna kiełkować. Jest przekonany, że dziewczyną nie kierują czyste intencje. Poczuł się zdradzony i oszukany. Decyduje się podnieść żagle i znów wyruszyć w morze. Zobaczyła to Senta. Przenika ją głęboki ból i rozpacz. Chcąc udowodnić czystość swoich intencji i szczerą miłość, rzuca się ze skał w morze. Upiorny statek tonie. W "purpurze wschodzącego słońca" pojawiają się splecione postaci Senty i Holendra.
Jedna z wersji legend, do której nawiązał Wagner, opowiada o holenderskim kapitanie statku, Corneliusie Vanderdeckerze, który żeglując po świecie zmuszony był pokonać Przylądek Dobrej Nadziei. Natura sprzysięgła się przeciwko niemu. Wiały przeciwne wiatry, wzbierała wysoka fala. Żeglarz zawziął się jednak. Postanowił próbować aż do skutku. Legenda mówi, że wyrzuciwszy za burtę bosmana trzymającego w ręku biblię i nawołującego do opamiętania, zawołał: Jeśli nie mogę zrobić tego z Bogiem, zrobię to choćby z samym diabłem! A potem: krzycząc w niebo poprzysiągł, że nie zrezygnuje: ... będę próbował do Dnia Sądu Ostatecznego! Lucyfer złapał go za słowo i skazał na wieczną żeglugę. Od tego czasu na statku pod czerwonymi upiornymi żaglami hańby i kary przemierzał siedem mórz i oceanów. Tylko raz na siedem lat mógł opuścić pokład, aby zejść na ląd w poszukiwaniu żony. Mogła nią zostać tylko ta kobieta, która pozostanie mu wierna aż do śmierci. Tylko taka mogła uwolnić go ostatecznie od klątwy. Jego widok siał postrach i przerażenie. Powiadało się, że kto ujrzy latającego Holendra, ten niechybnie zajrzy śmierci w oczy.
Tę wersję legendy wystawiono swego czasu w którymś z amsterdamskich teatrów, o czym dowiedział się Wagner, czytając jeden z artykułów Heinego. Nadał jej jednak inny sens, akcentując tragiczny los Holendra i motyw czystej i bezinteresownej miłości
boskie
> to był jedyny bohater Piratów, nad którego losem się popłakałam
Nie martw się, wyrośniesz z tego :)